Saturday, October 30, 2010

[Some of my poetry]

***

Neapykanta.

Ar egzistuoja amžina?

Kai trypia tau savigarbą,

Ir žinai, kad nesi laisva.

Pabėgti negali – negrįši.

O tęst tokį gyvenimą nematai jokio tikslo.

Junystė lekia,

Laikas nelaukia.

O nakties dvelksmas

Pas save vis šaukia.

Laisvė.

Neturi jos visai,

Kaip vergai – seniai kadais,

Taip tu – belaisvė šiais laikais.

Pagrobtų kas, tu bėgtum...

Nes tikslas – tai stogais pralėkti.

Kartu – delnais ir sielom susikibę.

Sukursim savo beprotybę.

Ir apie pasekmes mes negalvosim.

Mes tik kursim ir svajosim.

Pabėgom ir grįžti neketinam.

Nuo šiol mes vienas kitą ginam.

Ir niekas jau nebebaisu,

Nes viens už kitą mūru.

Tėvai mus taip baugino,

O štai mes gyvenam sau be niekieno leidimo.

Mes mirti pasiryžę jauni,

Nes tai gražu. Amžinai girti.

Apsvaigę, purvini...

Laimingi.

Be maisto, pinigų,

Kruvinų veidų.

Bet mums nė motais,

Esam gyvenimo kovotojai.

2007 m., Vilnius

jammin'

[Some of my poetry]

Vertinu Ją


Trenkta, pašėlus, nesveika, bet miela.

Taip, tai Ji – mano pana.

O gal ne?

Kodėl mes draugai?

Mus vienija muzika ir Shane ;]~

Mano maža princesė, dama.

Myliu aš Ją?

Nežinia, nežinia.

Jos kūnas arti, o siela toli.

Ir prisikast prie jos negali.

Nemoki.

Ji mane svaigina gitaros muzika,

kai groja nuoširdžiai, tamsoje.

užsuka kartais vakarais, paslapčia.

O man džiugu,

nes Ji suardo mano vienatvę.

Jos marškiniai – tai etiketė stiliaus,

kurį gina Ji tvirtai.

Perkąst Ją sunku,

nes kietas riešutėlis, tai ne ledai ant pagaliuko.

Kartais baugu laikyt tikru draugu,

bet tai nesvarbu.

Nežinau tikrai,

ar tęsis tai ilgai.

Naktimis sapnuoju Ją,

lyg man Ji lesbė sutverta!

O gal ne lesbė, gal sveika.

Bet tai jau pasaka kita.

O kuo užbaigti šią?

Nežinia... ji užpildo mane.

2007.12.30.,Vilnius

jammin'


[Some of my poetry]

***

Jei mirčiau – tai būtų gražu.

Artimieji kaltintų save dėl mano netekties,

ignoravimo mano paprastų svajonių ir norų.

Maldautų mano ar Dievo atleidimo.

Draskytų sau veidą, rėktų.

Verktų ir juoktųsi, vemtų ir alptų

pamatę mano šaltą, bejausmį kūną.

O gal ir ne.

Gal paprasčiausiai demonstratyviai paverktų prieš draugus ir gimines.

O po to eitų gedulingų pietų.

Kimštų mišraines į save ir gertų

„mirusios atminimui“.

Prie stalo pasakotų linksmas istorijas

giminėms, pateiktų kulinarijos receptus

ir trokštų pašokt.

Aišku, „mirusios atminimui“!

Arba svajotų, po stalu tenkindami

vieni kitus, apie naktį, kurioje jie

guostų viens kitą. Dėl mirusios!

O kitą rytą eitų i darbą, klubą ar barą.

Mylėdamiesi, šokdami ar gerdami.

Aišku, Jos atminčiai!

Taigi nemirsiu.

Džiaukitės, turėdami mane.

Aš jūsų likimo dovana.

Aš galvos skausmas, jus nešoksite

per mano laidotuves. Ne dabar.

Ir negerkit už mano sveikatą,

geriau jau sprinkit.

2008.03.23.,Vilnius

jammin'

Thursday, June 24, 2010


„Pa, plecaku!” — udana akcja samopomocy uczniowskiej

15 czerwca na placu obok wileńskiego gimnazjum im. Salomėjos Neries odbył się kiermasz „Ate, kuprinei!” („Pa, plecaku!”). Inicjatorem i pomysłodawcą tej nowej akcji w środowisku szkolnym jest maturzysta Augustinas Zinevičius oraz studentka Ringailė Jurgelevičiūtė. Każdy uczeń w ciągu wszystkich lat szkolnych gromadzi tyle zeszytów, podręczników, które razem zebrane, nie dałoby się udźwignąć! Co z tą górą rzeczy — potrzebnych-niepotrzebnych — robić? Z jednej strony szkoda wyrzucić, bo to jednak wspomnienia, z drugiej góra rupieci tarasuje pół pokoju. I tu w głowie Augustinasa zaświtał wspaniały pomysł. Przecież maturzyści i studenci mogliby przynieść wszystkie swoje, już niepotrzebne, rzeczy uzbierane za czas nauki w szkole czy na uczelni i oddać, wymienić się lub tanio sprzedać młodszemu pokoleniu. Augustinas jest członkiem młodzieżowej organizacji „Kitas variantas”. I właśnie na jednym z zebrań tej organizacji wymyślił kilka projektów, które, jego zdaniem, warto zrealizować. — Kiedy nosisz w głowie pomysł, wygląda, że jest on niemożliwy do zrealizowania. Tym bardziej kiedy spotykasz sceptyków, którzy zniechęcają ciebie... Ale jakie to niesamowite uczucie, kiedy mimo wszystko ten pomysł udaje się zrealizować! — opowiada z zapałem Augustinas i zaraz zaznacza: „Bez pomocy innych wolontariuszy sam tego bym nie dał rady zrobić”. Swoją pomoc zaproponowała Ringailė z organizacji ututi.lt, a Jarosław stworzył stronę internetową (atekuprinei.lt). I właśnie poprzez internet wszyscy chętni wzięcia udziału w kiermaszu mogli się zarejestrować. I choć w wyznaczony dzień przyszli nie wszyscy z 67 osób, które deklarowały swój udział w projekcie, jednak plac pod „solomejką” nie był pusty. Coraz gorętszą atmosferę wzajemnego obdarowywania się, wymiany czy targu rozgrzewały dwa młode zespoły „In GVK” i „Time’s in”. — To bardzo pożyteczny projekt, ponieważ my, maturzyści, możemy pozbyć się niepotrzebnego materiału szkolnego, tym samym pomagając młodszym kolegom szykować się do egzaminów — mówi Agnieszka, uczestniczka kiermaszu. Uwagę przechodniów przyciągały energiczne rytmy muzyki oraz widok chaotycznego targu. Każdy z uczestników „Ate, kuprinei!” otrzymał zwykłe tekturowe pudło, na którym wyłożył swoje podręczniki, zeszyty czy konspekty i... czekał na swoich „kupców”. Na każdym pudle było imię darczyńcy-sprzedawcy, co było o tyle ważne, że później pośród wystawców były losowane zaproszenia do kin „Skalvija” i „Pasaka”, a także do restauracji fast food’u „Wok to Walk”. Nie tylko szukanie potrzebnych materiałów szkolnych czy chęć ich pozbycia się było głównym celem kiermaszu. Można tu było spotkać starych znajomych, zapoznać się z nowymi przyjaciółmi, podzielić się wrażeniami, planami na lato czy po prostu dobrze spędzić czas słuchając przyjemnej muzyki. Kiedy przechodziłam między stoiskami-pudłami byłam usłyszałam, jak pewien chłopak pytał ile kosztują podręczniki. Właściciel kramiku spojrzał spode łba i sucho rzucił: „Niczego nie sprzedaję!” Ale zaraz z szerokim uśmiechem na twarzy... oddał za darmo wszystkie swoje rzeczy! W dzisiejszych czasach ludzie mogą coś oddać za darmo?! Przecież wszyscy wiemy, że atlasy czy zbiory zadań kosztują naprawdę niemało. — To bardzo fajne uczucie wiedzieć, że być może uczeń po otrzymaniu tego materiału będzie chętniej, łatwiej i szybciej się uczyć! To bardzo dobrze, że w czasach kryzysu mamy taką aktywną, tak pozytywnie nastawioną młodzież, która chce zmieniać na lepsze i pomagać innym. Uważam, że takie projekty powinny się odbywać częściej i żeby jego uczestnikami byli nie tylko maturzyści, ale też młodsi uczniowie. Poza tym jest to dobry sposób na zawarcie nowych wiadomości — chwali nowy pomysł Tadas. A Ewelina dodaje rzeczowo: — Nie wszyscy mogą kupić potrzebny materiał szkolny. A to jest dobry sposób na zaoszczędzenie pieniędzy rodziców. Takie kiermasze musiałaby się stać tradycją. Po udanym projekcie organizatorzy rozważają kontynuowanie tej akcji lub ciągłej wymiany materiałów w internecie. Ale jedno jest już teraz pewne — będą nowe i pożyteczne pomysły!

jammin'

Tuesday, May 25, 2010



Spotkanie norweskiej i litewskiej Polonii w Mariaholmie




W dniach 13-18 maja chórzyści zespołu pieśni i tańca „Wilenka” uczestniczyli w obchodach 35.lecia Związku Polaków w Norwegii. Na zaproszenie prezesa ZP w Norwegii, Jerzego Jankowskiego oraz jego zastępcy, Bogdana Kulasa, zespół przez 6 dni miał okazję poznać część Skandynawii — Norwegię.

Pobyt ten na długo zostanie w pamięci każdego. Większość z nas po raz pierwszy doświadczyło, jak to jest lecieć samolotem. Po udanym lądowaniu spotkali nas na lotnisku. 18-osobowa ekipa zamieszkała w miejscowości Mariaholm, położonej niedaleko Oslo. Byliśmy przyjęci jak gwiazdy! Każde najmniejsze życzenie było tuż wykonywane, a pan Bogdan osobiście spędzał z nami cały czas pobytu. Poznaliśmy także jego rodzinę, tym faktem byliśmy bardzo zaszczyceni. Co wieczór zespół wraz z organizatorami i ich rodzinami zbierał się przy kominku. Jednoczyliśmy się w śpiewach ludowych oraz długich rozmowach o dziejach Polski i Polaków, mieszkających poza krajem. Prezes Jerzy Jankowski, działacz „Solidarności”, opowiedział nam prawdziwą polską historię, jaką osobiście przeżył. Dzielił się on z nami własnym doświadczeniem, nie raz było trudno powstrzymać się od łez. W 1980 r. i w latach następnych rozpoczęła się w Norwegii emigracja związana z „Solidarnością”. Obecnie w Norwegii mieszka ok. 160 tys. Polaków. Większość przyjeżdża do Norwegii na zarobki.

W sobotę, 15 maja, w Mariaholmie, zjechali się Polacy z różnych zakątków Norwegii. Ojciec Gerard Filak odprawił mszę, następnie „Wilenka” z ogromną dumą dała koncert. Recytowaliśmy także patriotyczne wiersze i obejrzeliśmy występ dzieci z norweskiej Sobotniej Szkoły. Pan Bogdan zaprosił nas i przybyłych Polaków na wspólną kolację, a na zakończenie mieliśmy zabawę. Polska gra i śpiew dźwięczały wszędzie, gdzie tylko byliśmy: na mszach w norweskich kościołach i kryptach, na sali w ośrodku w Mariaholmie, a nawet w centrum Oslo! Oczywiście, nie możemy rywalizować się z uczestnikami tegorocznego konkursu Eurowizji, który się rozpoczął w Oslo. Jednak śpiew „Wilenki” w parku Vigelanda doczekał się szczególnej uwagi. Park ten jest dziełem norweskiego rzeźbiarza Gustava Vigelanda i jego pracowników. Składa się on z 212 rzeźb z kamienia i brązu przedstawiających łącznie prawie 600 nagich postaci. Nasz koncert w Oslo odbył się 17 maja, w dniu Konstytucji Norwegii, jest to największe święto Norwegów. Na ulicach ludzie ubrani byli w norweskie stroje ludowe, ale my, nie byliśmy „białymi wronami” — z dumą szliśmy w polskich strojach rzeszowskich. Występ zespołu został utrwalony przez polską telewizję „Trwam”. W czasie śpiewu widzieliśmy, ile Polaków obecnie świętuje Dzień Konstytucji w parku. Otoczyła nas gromada słuchaczy, a ich uśmiechnięte twarze mówiły: „Jesteśmy Polakami, jak i wy — rozumiemy, o czym śpiewacie”. Niesamowitym uczuciem jest widzieć radość i zaufanie polskich emigrantów. „Wilenka” niosła wiadomość i wiadomość ta została zrozumiana i przyjęta. Chętnie staliśmy do zdjęcia z każdym, kto nas oto poprosił.

Wszystko jednak, co ma swój początek, ma swój koniec. Ostatni wieczór spędziliśmy w licznym gronie, w ciepłej i rodzinnej atmosferze — przy kominku. Każdy opowiedział historię swego pochodzenia. Pan Bogdan życzył, aby wszystkim usłyszeć się nawzajem, a nie prowadzić monologi. Oprócz ciepła, gościnności i przyjaźni, otrzymaliśmy także upominki.

W imieniu całego zespołu chcę szczególnie podziękować ojcu Gerardowi Filakowi za cierpliwość, naukę wiary oraz za wycieczkę do źródła zwanym św. Michała Archanioła, któremu przypisuje się lecznicze właściwości. Prezesowi ZP w Norwegii, Jerzemu Jankowskiemu, za oddanie się i kształcenie polskości w Szkole Sobotniej dla dzieci norweskich i polskich. Bogdanowi Kulasowi, za owocną pracę, organizację Domu Kultury Polskiej w Oslo i przyjęcie wszystkich nas i każdego osobiście do koła rodzinnego. Pierwszemu sekretarzowi Wydziału Konsularnego Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Norwegii, Piotrowi Semeniukowi. Edycie Tamošiūnaitė, wicedyrektor Departamentu Kultury i Wychowania samorządu miasta Wilna oraz Janinie Łabul, kierowniczce zespołu.

Wiem, że jeszcze nie raz się spotkamy przy wspólnej herbacie, w rodzinnej atmosferze z norweską Polonią. Wspominając słowa prezesa Jerzego Jankowskiego o pożegnaniach, mówię: „Do zobaczenia!”. Nie żegnamy się z Wami na zawsze, wierzymy, że pewnego dnia znów usiądziemy razem przy kominku.



jammin'


Tuesday, May 11, 2010

Jei aš būčiau tu...



„Svarbu ne tai, kuo tave laiko, o kas tu esi iš tikrųjų“.

- Publicijus

„Slėpdamas savo trūkumus, geresnis netapsi. Mūsų autoritetas laimi dėl to nuoširdumo, su kuriuo mes tuos trūkumus pripažįstame“.

- Georgas Kristofas Lichtenbergas

„ Pakeisk požiūrį į tave trikdančius dalykus, ir jie pasidarys nebepavojingi“.

- Markas Aurelijus

„Pakantumas kitų netobulumui yra didi vertybė“.

- Hūgas Vinkleris



Dažnai girdime žodžius „Žinau, kaip jautiesi“ arba „Puikiai tave suprantu“. Bet ar iš tiesų visada suprantame kitą žmogų? Nė velnio! Tikrai ne visada!..
Paskutiniu metu yra paplitęs bene humaniškiausias reiškinys – tolerancija. TV (šou, publicistinės laidos), kaip ir visa kita žiniasklaida, pamėgo veblenti apie meilę broliui, apie užuojautą silpnesniam. Pats žodis „tolerancija“, kilęs iš lotyniško „tolerantia“, reiškia kantrybę. Ar pamatę neįgalųjį, lipantį į autobusą, kantriai jam padedame ar tyliai laukiame?! Dažniausiai mūsų mintys yra tokios juodos, kad jeigu kas iškeltų jas į viešumą – patys pagalvotume, jog iš tikrųjų tos mintys slypi didžiausio „šikniaus“ galvoje. Žmogaus kantrybė taip pat baigiasi tada, kai jis pamato porą gėjų, kurie niekam nekenkdami žygiuoja gatve. Patys humaniškiausi tėveliai, vos sužinoję, kad jų vaiko kūno kultūros mokytojas yra gėjus, skuba pervesti vaiką į kitą mokyklą ar „suorganizuoja“ jam atleidimą nuo tų pamokų. Ar smerkiu tokius tėvus? Jokiu būdu! Mane tik stebina visos kalbos apie toleranciją, užuojautą, pagarbą, kai iš tikrųjų visi gėjai Lietuvoje yra „pydarai“, o neįgalieji – „invalidai“.
Pati nesu lesbietė, nors, aišku, buvo visko. Ankstyvoje paauglystėje knietėjo sužinoti, ar mano lyties individas bučiuojasi geriau negu priešingos. Jei aš būčiau lesbietė, visų pirma, norėčiau bent minimalios pagarbos bei supratimo. Norėčiau nebijoti ir nesigėdyti išeiti į kiną ar koncertą su savo partnere. Norėčiau bučiuotis viešoje vietoje, kaip tai priimtina heteroseksualams. Suprantu priešinimąsi gėjų santuokoms bei vaikų auginimui – vaikai turėtų matyti abiejų lyčių atstovus kaip tėvus. Tačiau kovočiau už gėjų paradus. Įvairaus pobūdžio partijos, grupės, netgi sektos bene visada gauna leidimus paradams. Kodėl gi mes, homoseksualai, negalime vieną kartą per metus surengti šventės ir laisvai pasirodyti – taip, mes tokie ir mūsų nėra mažai.
Paprastesnis variantas – „neformalai“. Tai žmonės, kurie savo stiliumi skiriasi nuo „Gariūnų“ ir „Bershkos“ aukų. Į Vilnių atvažiuoja daug turistų, jie ir atveža rengimosi stilių bei kitokią pasaulėžiūrą. Tačiau kas galima užsienyje – ne visuomet galima Lietuvoje. Klaipėdoje išsišokęs gotas ar pankas greičiausiai būtų primuštas. Galiausiai, priverstas apsirengti tuo, kuo rengiasi visi, pamirštų savo išskirtinumą. Vokietijoje ar Olandijoje gėjai, pankai, gotai – tai tas pats, kas keturkojis šuo. Jei aš būčiau pankas, nusivesčiau „Bershkos“ kūdikį į mėgstamiausios grupės koncertą, padaryčiau aukščiausią skiauterę ir prisigerčiau su juo pigaus vyno iki sąmonės netekimo – draugystei sutvirtinti.
Jei aš būčiau gotas, neįgalusis, juodaodis, gėjus ar žmogus, išėjęs iš įkalinimo įstaigos ar reabilitacijos centro, norėčiau, kad manęs neignoruotų. Būk toks geras, žmogau, ir pasistenk bendrauti su siela, o ne su kūnu, įsitikinimais, rase ar stiliumi. Pasistenk nenusukti akių – nusišypsok ir pasisveikink. Palik savo saugųjį uostą, komforto zoną.
Nebandysiu tavęs paversti savo tikėjimo, vertybių, rasės, įsitikinimų vergu. Parodysiu tau kitą realybę – erdvę, į kurią anksčiau bijojai įkelti koją. Tai nebus kažkas egzotiška ar neįprasta. Paprasčiausiai tai mano – kitoks, savotiškas, vieniems priimtinas, o kitų nesuprantamas, bet man toks artimas – pasaulis.

jammin'

Sunday, April 25, 2010

Si el hombre pudiera decir lo que ama


Luis Cernuda

Si el hombre pudiera decir lo que ama



Si el hombre pudiera decir lo que ama,
si el hombre pudiera levantar su amor por el cielo
como una nube en la luz;
si como muros que se derrumban,
para saludar la verdad erguida en medio,
pudiera derrumbar su cuerpo,
dejando sólo la verdad de su amor,
la verdad de sí mismo,
que no se llama gloria, fortuna o ambición,
sino amor o deseo,
yo sería aquel que imaginaba;
aquel que con su lengua, sus ojos y sus manos
proclama ante los hombres la verdad ignorada,
la verdad de su amor verdadero.

Libertad no conozco sino la libertad de estar preso en alguien
cuyo nombre no puedo oír sin escalofrío;
alguien por quien me olvido de esta existencia mezquina
por quien el día y la noche son para mí lo que quiera,
y mi cuerpo y espíritu flotan en su cuerpo y espíritu
como leños perdidos que el mar anega o levanta
libremente, con la libertad del amor,
la única libertad que me exalta,
la única libertad por que muero.

Tú justificas mi existencia:
si no te conozco, no he vivido;
si muero sin conocerte, no muero, porque no he vivido.

Thursday, February 18, 2010

Мечта может быть разной и достигать ее может быть тяжело и в итоге
может получится совсем не то и не так.. Но нужно пробовать, стараться
что-то делать, идти вперед, плевать на ветер и дождь, которые больно
бьют по лицу, сцепить зубы и никогда не останавливаться.. Просто ни шагу
назад! И тогда будет тот миг, короткий ил...и почти вечный, миг счастья,
потому что ты смог! Ты сделал это! Ради этого стоит начать..