Sunday, May 31, 2009

"Umysł jest wspaniałym sługą, ale bezwzględnym gospodarzem."
"Protas yra puikus tarnas, bet tironiškas šeimininkas."

Saturday, May 30, 2009

"Życie żyje się teraz." /
"Gyvenimas gyvenamas dabar."

Friday, May 29, 2009

"Rozdrapuję świeżo zabliźnione rany, by nie zarosły błoną podłości."
Stefan Żeromski

Thursday, May 28, 2009

... Warto żyć, bo cisza jest taka spokojna, bo codziennie rano możemy rozpocząć od nowa, ponieważ czekolada nie jest zakazana, ponieważ my, na szczęście, popełniamy błędy, ponieważ diabeł nie umie śpiewać, ponieważ czas czasami zatrzymuje się, bo tak dużo miejsca na ziemi, bo w kuchni stajemy się filozofami, ponieważ wciąż istnieją motyle, ponieważ wciąż nie umarliśmy, bo żyjemy tylko raz ... /
...Gyventi verta, nes tyla yra tokia tyki, nes kiekvieną rytą galime pradėti nuo nulio, nes šokoladas nėra uždraustas, nes mes, laimei, darome klaidų, nes velnias nemoka dainuoti, nes laikas kartais sustoja, nes žemėje tiek daug vietos, nes virtuvėje tampame filosofais, nes vis dar yra drugelių, nes mes dar nenumirėme, nes gyvename tik vieną kartą...




Wednesday, May 27, 2009

"Jeśli Bóg ma coś lepszego niż seks, to z pewnością trzyma to dla siebie." /
"Jei Dievas turi kažką geresnio nei seksas, Jis, žinoma, laiko tai sau."

Tuesday, May 26, 2009

Znaleźć rodzicom miejsce na swojej ławce

Jesteś nastolatkiem?To o tobie i do ciebie! Buntujesz się przeciwko ukształtowanym poglądom, zasadom i normom? Szukasz swojej drogi? Wszędzie doszukujesz się błędów, nieprawdy. Dzielisz świat tylko na „białych” i „czarnych”. Nawet ludzie ci najbliżsi, którzy wychowali cię, dbali o twój byt, stają się obiektem twojej wątpliwości i krytyki. Często wydaje ci się, że mieszkasz z ludźmi, których wolałbyś zastąpić kims innym. Na plan pierwszy wysuwają się tak zwane „gwiazdy”, lansowane przez wszystkie programy telewizyjne oraz modne czasopisma. Jakże rzadko są wśród ubóstwianych i szanowanych przez nas ludzi ci, którzy naprawdę zasługują na to – nasi rodzice. Sprobujmy jednak wspólnie poszukać nie tylko ich wad, ale także i zalet.Chciałabym przyjrzeć się bliżej różnym typom rodziców.Każdy z tych typów ma wady, ale także zalety,dzięki którym można jakoś układać stosunki w domu, obyć się bez codziennych kłótni i sporów.
Jednym z nich jest opiekun – pomocnik.Ten typ charakteryzuje takich rodziców, którzy „żyją dziećmi”, dla nich pracują i starają o ich dobro.Często „szlifują” dzieci na swoje podobieństwo .Przy pomocy swych potomków urzeczywistniają swoje niezrealizowane marzenia.Dzieci takich rodziców często mają dużo zajęć pozalekcyjnych.Niestety, w przyszłości większość z nich nie zostaje tancerzami, malarzami, muzykami.Ich rodzice czują się zawiedzeni i zdradzeni.A nie łatwiej jest zapytać, czego pragnie dziecko, zamiast tego, by wstrzykiwać w ich życie własne doświadczenia?
Drugim typem rodziców są „nadzorcy”. To rodzice z bardzo surowym światopoglądem.Kroki dzieci „nadzorców” są kontrolowane, a kary za przekroczenie zasad ustalonych w takich rodzinach bywają surowe.Tacy rodzice starają się wychować dzieci na porządnych ludzi na wszelkie sposoby.Rodzice są pewni tego, że wychowanie dzieci polega na posłuszeństwie i bardzo poważnym stosunku do wszystkiego.A dzieci boją się dzielić z rodzicami swoimi kłopotami.Często takie dzieci są powstrzymane od okazywania emocji, nie umieją wyrażać uczuć i trudno udaje im się prowadzić dialog,zrobić karierę życiową.Starają się one być w cieniu.
Kolejnym typem jest artysta-rzeźbiarz.To mamusie i tatusiowie, którzy nieświadomie (a może świadomie) wychowują potomków bardzo podobnych do samych siebie.Na pewno każdy z nas widział matkę i córkę lub ojca i syna podobnych do siebie jak zewnętrznie, tak i duchowo.Temperament, fryzura, sposób chodzenia i rozmawiania rodzica i dziecka często bywają niemal takie same.Podobieństwo czasem się krzyżuje, tzn.rośnie „córunia tatusia”, czy „synek mamusi”.W takich rodzinach panuje wzajemne porozumienie się, uczucia, ale też i częste kłótnie.Świadczy to o tym, że dziecko i rodzice nie dostrzegają dużego wzajemnego podobieństwa.Dzieci „rzeźbiarzy” często dziedziczą też zawód rodziców.
Czwartym typem rodziców są tak zwani hipisi(jak pamiętasz, to ruch młodzieżowy,skierowany przeciwko społeczeństwu konsumpcyjnemu)..Są to często rozwiedzieni ludzie, którzy jednak nie są samotni, mimo że nie mają oficjalnego partnera życia.Poświęceni są dzieciom, lecz nie narzucają swoich poglądów, czy też zasad życiowych. Nie wypytują dzieci o ich życie prywatne, jeżeli dziecko samo nie mówi pierwsze.Takie dzieci czas spędzają z przyjaciółmi, są bardzo samodzielne. Nie są jednak bez rodziców. Oni są ciągle w cieniu i w każdej chwili gotowi do pomocy dziecku, lecz nigdy nie pomagają nieproszeni, nie chcąc ograniczać wolności dziecka.
Na zakończenie chciałabym mówić o wymarzonym typie rodziców.Rodziców tego typu jest mało.Możliwe, że ten typ – to wzorzec marzeń każdego z nas.Rozmawiąją z dziećmi wtedy, kiedy one tego potrzebują. Panują nad nimi w chwilach, kiedy to jest niezbędne. Pomagają dzieciom, nigdy nie wtrącając się nieproszeni do ich życia.Robią w życiu to,o czym marzyli i uczą swych dzieci szukania własnej drogi.Ich dzieci wyrastają na dobrych, uczciwych ludzi.Nie wstydzą się pokazywać łez i umieją pocieszyć bliźniego. Niepowodzenia życiowe przyjmują jak wyzwania i wierzą we własne siły.

Już zdążyłeś zaklasyfikować do jakiegoś typu swoich rodziców? Wykryłeś ich podstawowe wady, ale też zauważyłeś, że każdy typ rodziców wiele robi dla dobra swoich dzieci, dba o ich przeszłość, a więc ma zalety, które należy zauważyć i rozwijać. Będą one pomocne w układaniu stosunków z rodzicami. Powodzenia!
jammin'

Čia gimiau, čia užaugau




Turiu vienintelę gimtinę. Tai Lietuva. Ji mane augino, ji mane sukūrė.

Dažnai, kaip ir kas trečias jaunas Lietuvos žmogus, svajoju apie gyvenimą užsienyje. Tuomet mintyse iškyla stebuklingos šalys, kuriose aš – jų (net visos visatos!) centras. Tenka prisikurti vaizdų, kaip užsienyje uždirbu milijonus, esu visų gerbiama, įvertinta ir labai laiminga. Bet kodėl žmogus, išvykęs ilgiau nei savaitei iš gimtojo miesto, jaučia maudžiantį dilgčiojimą širdyje ir jausmą, lyg kažko itin brangaus trūktų?! O sugrįžęs į gimtinę atranda sielos pilnatvę ir ramybę?! Dažnai emigrantai, lyg paklydę paukščiai, sugrįžta į gimtuosius lizdus. Užmarštyje lieka triukšmingi didmiesčiai ir milijonai, kurių taip ir neužsidirbta...

Ne kas kitas, o Lietuva po kruopelytę „sulipdė“ visą mano pasaulėžiūrą. Šičia mokiausi pirmųjų žingsnių, pirmųjų žodžių, bučinių. Senojo Vilniaus senamiestis daug kartų svetingai priėmė, kai reikėjo paramos ar ramybės. Šimtąjį kartą praeinant pro Katedros aikštę, Pilies gatvę, Aušros Vartus siela visada ją (tą ramybę ar paramą) atrasdavo. Didžiulėse kapinėse, uždegant žvakutę laisvės kovotojams, galvota apie jų didžiulį ryžtą ir pasiaukojimą. Visada su pagarba galvoju apie žuvusiuosius už visų mūsų laisvę, kurią dabar turime, bet... kažkodėl masiškai sprunkame svetur. Didžiuojuosi gyvendama Mindaugo, Gedimino, Vytauto valstybėje, kur įvyko tiek daug istorinių, mano šaknis lėmusių įvykių, kur ne veltui pralietas brolių lietuvių kraujas. Mindama didžiųjų kunigaikščių pramintus kelius patyriau, kas tai yra neapykanta ir meilė, išdavystė ir pasiaukojimas, džiaugsmas ir skausmas, neteisybė ir tiesa. Lietuviška žemė jautė mano šokančių kojų ritmą, gėrė pirmas karčias ašaras , susidūrus su šio pasaulio neteisybe... Lietuviškas lietus susiliedavo su ašarom ir lietuviška saulė jas išdžiovindavo... Niekur kitur, tik Vilniuje grūdinau savo charakterį, tobulinau savo gebėjimus, mokiausi ir mokiau kitus...

Todėl tik šalia gimtųjų ežerų ir parkų man lemta svajoti ir kurti. Pajusti protėvių gyvenimą, jų idėjas ir viltis, ieškoti tikrųjų šaknų. Žaliosiose giriose lemta suprasti pasaulio gyvenimo alchemiją. Buvau sukurta „nuo nulio“ ne Alpėse, ne salose ar didmiesčiuose, o būtent mažame savajame Vilniuje. Lietuvoje, kur Neris ir Nemunas, du amžini palydovai, nenustoja poetiškai vingiuoti lietuviškosios žemės, praskaidrindami dienas žmonėms, ištroškusiems paprastojo natūralaus gamtos grožio. Ir nei paslaptingumu viliojantys kalnai, nei žydriausios pasaulyje jūros neatstos man to, ką išgyvenau gimtinėje – įprastoje, kasdieninėje, bet ypatingoje, ypatingoje būtent man, ne kitiems... Tai vertingiausios man, kaip asmenybei, akimirkos, pradedant vaikyste ir baigiant ankstyvu suaugusiųjų pasauliu. Ne Amerikoje ar Airijoje buvo tiek daug (o gal dar tiek mažai?!) patirta... Nesvarbu... Lietuva mane išaugino ir tik jai esu dėkinga už viską, ką ji yra man davusi, kiek ji į mane investavusi.

Čia gimiau, čia užaugau. Čia pačių dievų lemta man ir pasilikti iki pabaigos. Laimė glūdi daug arčiau, nei mes galvojame...



jammin'
"Niezastąpionych pełne cmentarze."
"Nepakeičiamų pilnos kapinės."

Monday, May 18, 2009

Świadomy sen


Świadomy sen to umiejętność świadomej kontroli swojego snu, dzięki czemu możesz zrobić w nim wszystko co tylko chcesz i co sobie jesteś w stanie wyobrazić. Co więcej w świadomym śnie odczuwasz i doświadczasz wszystko tak jakbyś to robił w rzeczywistym świecie, a nawet jeszcze mocniej i bardziej intensywnie!
Świadome sny mogą być wykorzystane w zwalczaniu koszmarów, jako narzędzie poznania swojej jaźni albo też dla rozrywki. W snach, gdzie śniący posiada odpowiednio wysoki poziom kontroli nad treścią marzenia sennego, można zrealizować każde swoje pragnienie. Ze świadomych snów korzystają malarze, pisarze, naukowcy – sny są dla nich źródłem inspiracji i odpowiedzi na problemy i pytania. Jest nawet historia że Einsteinowi przyśnił się wzór E=mc2.

Fazy snu:
• Zamykamy oczy. Aktywność mózgu spada, umysł uspokaja się, rytm Beta stopniowo zanika, ustępując miejsca rytmowi Alfa. Ta faza jest czasami nazywana fazą 0, choć nie jest to jeszcze sen. Zaczynamy dopiero zasypiać. Wielu ludziom towarzyszy wtedy uczucie opadania, kołysania, czy wznoszenia się. Ten stan może trwać od 10 do 15 minut.
Fale mózgowe zwalniają jeszcze bardziej, zbliżając się do zakresu Theta. W naszym umyśle zaczynają się pojawiać nielogiczne i oderwane od siebie obrazy i skojarzenia, tracimy kontakt z rzeczywistością. Mięśnie rozluźniają się, oczy ustawiają się lekko w górę, świadomość zawęża się do niewielkiego poziomu. Rozpoczyna się faza 1. Osoba obudzona z tego stadium stwierdzi, że wcale nie spała.
Fazę 2 cechuje jeszcze większe obniżenie częstotliwości fal mózgowych. W przebiegu Theta pojawiają się od czasu do czasu tzw. wrzeciona snu, czyli gwałtowne wstawki szybkich fal, 12 do 14 Hertzów, czyli spore pojedyncze impulsy fali wolnej, a zaraz po nich wrzeciona. Przypuszczalnie człowiek spostrzega w tym momencie, że jego świadomość zanika i gwałtownie "rozbudza" się na moment. Możliwe, że w ten sposób mózg sprawdza, czy już śpi. W fazie 2 następuje stopniowe wyłączanie świadomości.
W fazie 3 zanikają fale Theta, a zaczynają dominować fale Delta, i tak już pozostaje przez cały okres fazy 4. Obie te fazy zwane są snem wolnofalowym. Oddech staje się regularny i rzadszy, spada ciśnienie tętnicze, ustają ruchy gałek ocznych, napięcie mięśni zanika, spada temperatura ciała. Do krwi uwalniany jest hormon wzrostu, a więc przyspieszone jest również gojenie się ran. Organizm regeneruje się. Sen wolnofalowy dominuje przez pierwszą część nocy i może trwać nawet do godziny. Później stopniowo zmniejsza się jego długość. W tym stanie trudno jest obudzić śpiącego, a jeśli się już uda, będzie on rozkojarzony, senny. Rano z pewnością nie będzie pamiętać, że się go budziło.
Po około 70 minutach pierwszego cyklu snu fale mózgowe zaczynają przyspieszać. Mózg przechodzi kolejno przez stadia od 4 do 1, czyli w odwrotnej kolejności niż przy zasypianiu. Po 90 minutach zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Przyspiesza się oddech i bicie serca, a gałki oczne zaczynają się gwałtownie poruszać we wszystkie strony. Rozpoczyna się faza REM. Wiele razy badacze snu się na tym nacinali, dlatego to stadium jest też nazywane snem paradoksalnym.
Faza REM jest specjalnym stadium snu. To właśnie w tym stadium pojawiają się marzenia senne. Śnimy wtedy żywe i kolorowe sny. Umysł jest skierowany na odbieranie świata wewnętrznego, wirtualnego. Bodźce z zewnątrz co prawda dochodzą, lecz są zazwyczaj ignorowane. Jeśli teraz ktoś nas obudzi, na pewno będziemy pamiętali jakiś sen. Szybkie ruchy gałek ocznych biorą się stąd, że w tym czasie oglądamy nimi senną rzeczywistość.

Podczas fazy REM mięśnie szkieletowe są całkowicie sparaliżowane, żeby nasze ciało na łóżku nie odgrywało ruchów wirtualnego ciała ze snu. Nazywa się to paraliżem sennym. Czasami zdarza się, że ktoś się obudzi w tej fazie, ale mięśnie jeszcze przez chwilę są wyłączone. Nie da się wtedy nimi poruszyć. Jednak nie należy się bać tego stanu! Można w tej sytuacji spróbować spokojnie poruszyć jakąś kończyną.
Fazy snu powtarzają się cyklicznie w ciągu nocy z bardzo dużą dokładnością. Okres jednego cyklu wynosi 90 minut, po czym następuje faza REM.


Zdobycie świadomego snu:
Sen jest tak samo rzeczywisty jak „normalne” życie, więc trzeba użyć jakiegoś sposobu żeby odróżnić czy śnimy czy nie. Tak naprawdę to teraz gdy czytasz ten tekst, to też mógłby być sen i byś o tym nie wiedział. Dodatkowo gdy śnimy, akceptujemy wszystko co się stanie, np. gdy we śnie siedzisz sobie w domu i serfujesz po internecie, to nie będzie nic dziwnego jak godzilla wejdzie Ci frontowymi drzwiami i da Ci prezent na urodziny -we śnie nasz zmysł krytyczny jest zawieszony.
TEST RZECZYWISTIOŚCI (TR)
Test rzeczywistości polega na wykonaniu czynności która pozwoli Ci jednoznacznie stwierdzić czy właśnie teraz śnisz czy nie. Może zdarzyć się np. że nie będziesz pewien czy śnisz czy nie- to oznacza że prawie na pewno jesteś we śnie. Zrób TR i jeżeli rzeczywiście śnisz, to automatycznie się uświadomisz.
Przykładowe testy rzeczywistości:
Zacznij coś czytać, spójrz na coś innego i znów spójrz na to co czytałeś. Jeżeli śnisz, to tekst który czytałeś zmieni się.
• Spójrz na zegarek, odwróć wzrok i spójrz znowu na zegarek – jeżeli godzina się zmieni to oznacza że śnisz. We śnie zegarki nigdy nie pokazują właściwego czasu, co więcej często zegarki ze wskazówkami nie mają wskazówek, a elektroniczne nie mają cyfr tylko dziwne symbole
• Zaciśnij palce na nosie i spróbuj oddychać. Jeżeli możesz oddychać przez palce to znaczy że śnisz
• Spójrz na swoje ręce i przestudiuj czy nie wyglądają dziwnie,. Spróbuj przetknąć palec przez drugą dłoń.
Spróbuj lewitować. Tylko spróbuj. We śnie wystarczy że sobie o czymś pomyślisz i to się dzieje. Jeżeli zaczniesz lewitować, to od razu uzyskasz świadomość.
• We śnie włączniki nie działają, a jeżeli działają to zmieniają tylko kolor światła w pomieszczeniu. Jeżeli włącznik nie działa to na pewno śpisz (albo wywaliło korek).
• Włóż palec w lustro albo w ścianę.
Ta technika polega na wyrobieniu sobie nawyku automatycznego robienia TRów w ciągu dnia, wszędzie i o każdej porze, tak żeby potem automatycznie zrobić test podczas snu i się uświadomić .
Za każdym razem kiedy patrzysz na zegarek, wykonuj TR (np.próba latania albo rozpalanie ogniska myślą). Potem podczas snu, gdy przypadkiem spojrzysz na zegarek, automatycznie z nawyku rób TR. Jeżeli okaże się, że wzbijasz się w powietrze, co znaczy że śnisz – automatycznie stajesz się świadomy.Możesz np. ustawić sobie alarm w telefonie albo zegarku na odstępy np. 10 minutowe i co dziesięć minut robić test. Jeżeli wyrobisz sobie nawyk, to we śnie też go zrobisz. Dobrej zabawy!

jammin'

Tuesday, May 5, 2009


„Ten czar nade mną trwa”


Wchodzę do małego pokoiku domu, położonego w głębi jednego z licznych podwórek Starówki.
Atmosfera miejsca jest bardzo nastrojowa, wpływa na to bliskie położenie Ostrej Bramy. Moim zdaniem, tu bije serce Wilna, tu jego dusza. Wkraczam w krąg sacrum, zostawiając za sobą profanum codzienności.
Marius siada na krześle przy stole, ustawionym po środku pokoju, powoli wybiera z pokrowca gitarę. Siedzę naprzeciw artysty i obserwuję jego palce, delikatnie trącające struny gitary, które posłusznie mu ulegają. Pierwsze dźwięki otwierają przede mną magiczny, niezwykły, tajemniczy świat andaluzyjskich Cyganów. Dźwięki gitary leją się coraz głośniej, narastają, ogarniając mię. Muzyka wypełnia całą przestrzeń pokoju. Zanurzam się w niej jak w głębokiej wodzie. Jestem tylko ja…i ta muzyka.
„Flamenco – to życie” – twierdzi Marius Zableckas, młody gitarzysta litewski, pochodzący z Wilna, który w Andaluzji spędził 2 lata, ucząc się sztuki grania w akademii flamenco, w Sevillii. Flamenco – to nie tylko styl muzyczny, ale także całe zjawisko kulturowe: muzyka, śpiew, taniec, strój. Marius, grający od 15 lat na gitarze elektrycznej, poszukiwał w muzyce czegoś więcej. „Po koncercie Paco de Lucia wszystko obróciło się w moim życiu do góry nogami.” Pomimo, że Marius uczył się w konserwatorium w Wilnie i Kownie, spotkanie z muzyką flamenco wywołało w nim wielki wstrząs i zmieniło jego stosunek do muzyki w ogóle i gitary jako instrumentu muzycznego. Pobyt w Hiszpanii i spotkanie z takimi znanymi artystami jak Miguel Angel Cortes, Daniel Navarro, zachęciło go do propagowania tego stylu muzycznego na Litwie. Jest to trudne do zrealizowania, ponieważ przeciętny, młody słuchacz, mający do czynienia na co dzień z bardzo złożoną muzyką elektroniczną, może muzyki flamenco nie przyjąć. Nie znajdzie ona oddźwięku w jego duszy, ponieważ nie jest ona przeznaczona do masowego odbioru, nie można jej słuchać na dużych boiskach i scenach. Flamenco to gorący styl życia południowej Hiszpanii.
„Nasi rodacy nie umięją słuchać muzyki tak jak Hiszpańczycy. Muzyka jest częścią ich życia, więc kiedy grałem w pubach w Hiszpanii, słuchano mnie w milczeniu.” „Ci ludzie wiedzą, co to jest prawdziwa i dobra muzyka” – dodaje Marius. Zdaniem mojego rozmówcy nauczyć się flamenco może każdy człowiek. Wszystko zależy od chęci i włożonej pracy. Cała reszta przychodzi z doświadczeniem.Według Mariusa , jest on jedynym muzykiem na Litwie, który propaguje ten styl muzyczny. Gitarzysta wierzy, że może przybliżyć nam to, czym sam żyje, co jest sensem jego życia. Od roku pracuje z uczniami zainteresowanymi tą muzyką.
Nawet w trakcie naszej rozmowy, odpowiadąjąc na moje pytania, Marius nie rozstaje się z gitarą. Tuli instrument w swoich objęciach jak kobietę, którą kocha i rozumie, która w rękach wspaniałego artysty zlewa się w jedno wielkie uczucie, w jedną melodię, tworząc niezwykłą całość. Znakomity duet gitary i Mariusa przekazuje nam najgłębsze uczucia ludzkie.
Po raz pierwszy słyszałam coś tak pięknego na żywo. Oto przede mną siedział prawdziwy mistrz, a może i jedyny znawca flamenco na Litwie. Flamenco. Niemożliwie jest usłyszeć i nie pokochać tej muzyki. Jestem pewna, że gitarzysta, Marius Zableckas, wniesie do Litwy ogień i temperament flamenco, czego Jemu w imieniu czytelników „Kuriera Wileńskiego”, przyszłych słuchaczy flamenco, gorąco życzę!

"Aistros muzika"

Įeinu į mažą kambarį namo, kuris yra viename iš daugelio Senamiesčio kiemų.

Vietos atmosfera yra labai nuotaikinga, galbūt tai įtakoja netoli esantys Aušros Vartai. Manau, šičia plaka Vilniaus širdis, šičia yra miesto siela. Įžengiu į sacrum ratą, palikdama už nugaros kasdienybės profanum.

Marius atsisėda centre ant kėdės prie stalo, lėtai išima iš dėklo gitarą. Esu priešais artistą ir stebiu jo pirštus, švelniai braukiančius gitaros stygas, kurios jam paklūsta. Pirmieji garsai atveria prieš mane magišką, nepaprastą, paslaptingą Andaluzijos čigonų pasaulį. Gitaros garsai liejasi vis garsiau, auga, apgaubiant mane. Muzika užpildo visą kambario erdvę. Neriu į ją gilyn, kaip į vandenį. Esu tik aš…ir ta muzika.

„Flamenco – tai gyvenimas” – teigia Marius Zableckas, jaunas lietuvių gitaristas, kuris Andaluzijoje praleido 2 metus, mokantis grojimo meno flamenco akademijoje, Sevilijoje. Flamenco – tai ne vien muzikos stilius, bet ir visas kultūros reiškinys: muzika, dainavimas, šokiai, kostiumai. Marius, nuo 15 metų grojantis elektrine gitara, ieškojo muzikoje kažko daugiau. „Po Paco de Lucia koncerto viskas mano gyvenime apsivertė aukštyn kojom.” Nors Marius mokėsi Vilniaus ir Kauno konservatorijose, susidurimas su flamenco pakeitė jo požiūrį į muziką apskritai ir į gitarą, kaip instrumentą. Buvimas Ispanijoje ir susitikimas su tokiais garsiais artistais kaip Miguel Angel Cortes, Daniel Navarro, paskatino Marių šio stiliaus propagavimui Lietuvoje. Tai sunku realizuoti, nes vidutinis, jaunas klausytojas, kasdien susiduriantis su elektronine muzika, gali nepriimti flamenco muzikos. Ji neras vietos jo sieloje, ji nėra skirta masiniam klausymuisi dideliuose stadionuose. Flamenco tai karštas pietų Ispanojos gyvenimo stilius.

"Mūsų tautiečiai nemoka klausytis muzikos taip, kaip ispanai. Muzika yra jų gyvenimo dalis, todėl, kai aš grojau baruose Ispanijoje, manęs klausėsi tyloje." "Tie žmonės žino, kas yra tikra ir gera muzika" - priduria Marius. Mano pokalbininko nuomone, kiekvienas gali išmokti groti flamenco. Viskas priklauso nuo noro ir pastangų įdėtų į darbą. Visa kita ateina su patirtimi. Anot Mariaus, jis yra vienintelis muzikantas Lietuvoje, kuris skatina šios

jammin'

2009-05-02 Gatvės muzikos diena

Dzień muzyki ulicznej

Pierwsza sobota majowa została otwarta muzyką. „Dzień muzyki ulicznej” to projekt Andriusa Mamontovasa oraganizowany po raz trzeci na całej Litwie. To święto, jednoczące wszystkich mówiących najbardziej uniwersalnym językiem na świecie - językiem muzyki.
Organizatorzy zachęcali wszystkich, dzieci i dorosłych, amatorów i zawodowców muzyki, i tych, kto tylko potrafi wydać jakiś dźwięk – wychodzić grać do miasta, na ulicy, podwórka.
W ramach projektu "Wilno - Europejska Stolica Kultury 2009" święto doczekało się szczególnej popularności. Ponad tysiąc muzyków z Wilna, prowincji oraz z zagarnicy, uzbrojeni w instrumenty muzyczne, przybyli do miasta, by razem uczcić ten dzień. Pielgrzymka Taize spowodowała jeszcze większą liczbę słuchaczy z całego świata. Niektórymi ulicami miasta było po prostu niemożliwie przejść! W stolicy nie było miejsca, skąd nie dobiegałyby dźwięki żywej muzyki.


Na Litwie „Dzień muzyki ulicznej” obchodziło 44 miast i miasteczek. Ulice były zalane poprzez młode zespoły, pojedynczych wykonawców, przybyli także popularni muzycy litewscy. Najpopularniejszym instrumentem wśród uczestników była gitara, ale nie brakowało instrumentów perkusyjnych, dętych, harmonijek ustnych, wiolonczeli i dużo innych. Na imprezie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Rock, jazz, folklor, blues, poezja śpiewana, dosłownie wszystko, znalazło swe miejsce na skwerach, uliczkach i podwórkach. DJowie także mieli okazję do popisu, chociaż muzyka elektroniczna różni się od muzyki wykonywanej na żywo.


Aż do zachodu słońca całe miasto pogrążone było w rytmie tysięcy wykonawców. Jak powiedziała Iwona, grająca na gitarze w jednej z ulicznych bram - to wspaniała szansa dla uzdolnionej młodzieży zaprezentować swój talent, umiejętności wokalistyczne i muzyczne. „To dobra praktyka, a nawet szansa na zarobek” – dodała. „Najhojniejsi są turyści.” Ten dzień jest organizowany przede wszystkim po to, by muzycy nie siedzieli w domach, by nie bali się publiczności, a także i po to, by odnaleźli się nawzajem. Śpiew, taniec i ,oczywiście, muzyka, zwykły sobotni dzień przekształciły w dużą narodową fiestę.

jammin'